Kubicą być... Część druga

Wysiłki opłaciły się, bo dzięki temu został kierowcą testowym w Formule 1 teamu Renault, gdzie wzbudzał podziw całego "zaplecza". Stąd szybko trafił do teamu BMW Sauber, gdzie wywoływał strach na twarzach kierowców z zespołu. W końcu Kubica zajął miejsce za kierownicą bolidu zamiast odchodzącego J. Villeneuve’a. Jego pierwszy poważny i od razu punktowany (8 miejsce) wyścig odbył się na torze Hungaroring w Budapeszcie. Po drugim starcie, w którym został zdyskwalifikowany, nadszedł trzeci, który nie da się ukryć - należał do niego. Kierowca stanął na podium i odebrał gratulacje od samego M. Schumachera, który zwyciężył w tym wyścigu. Rok temu Polak uległ niebezpiecznemu wypadkowi na torze w Montrealu. Nie trzeba było długo czekać na spekulacje dotyczące jego rezygnacji z udziału w wyścigach. Nic bardziej mylnego. Podobno Robert siedząc jeszcze za kierownicą zniszczonego bolidu, pytał czy oby na pewno będzie mógł uczestniczyć w najbliższym starcie, co oczywiście zrobił... Kubica pozostaje skromnym, niezbyt wylewnym i szczerym do bólu podczas konferencji prasowych człowiekiem, który z pewnością wie, czego chce i nie zamierza tego ukrywać. Kto zdobyłby się w tak przełomowym momencie swojej kariery (Kubica był na pierwszy m miejscu w klasyfikacji generalnej i stał po raz pierwszy na najwyższym podium!), na stwierdzenie, że nie wiąże z Formułą 1 zbyt dalekiej przyszłości? Prawdopodobnie tylko ktoś, kto wierzy i ma pełne przekonanie do tego, co i dlaczego robi.


przeprowadzki - Arsenal Londyn - Joysticki - przeprowadzki Kraków - nepal phone card